wtorek, 27 maja 2014

Angry Birds Session!

Jeszcze nigdy tak dobrze nie bawiłam się podczas robienia zdjęć, mimo że pogoda nie dopisywała i za chwilę padało. Moja siostra jest cudowna i najwspanialsze jest to, że ze mną zachowuje się zupełnie inaczej - nie marudzi, słucha o czym się do niej mówi i naprawdę nie mogę o niej powiedzieć, że pozowała, bo robiła to zupełnie spontanicznie i cieszyła się tym, że robię jej zdjęcia. Dzieci można rozpoznać po tym, że są szczere i nigdy nie starają się udawać kogoś kim nie są, a najpiękniejszym wyrazem emocji, który potrafi złamać na pół nawet najbardziej zimnego człowieka jest uśmiech i spojrzenie dziecka. Być może rzadko zwracałam na to uwagę, ale teraz tak bardzo to doceniam i cieszę się, że mogłam to uwiecznić. Bardzo mi brakuje tego uśmiechu, opowiadania bajek na dobranoc - oczywiście o Angry Birds chociaż staram się wcisnąć jakieś inne bajki. Ostatnio opowiedziałam jej bajkę o Trzech Świnkach i o Czerwonym Kapturku i biedna miała koszmary, że wilk ją zaatakował. Smutno tu i pusto bez niej. Ostatnio przypomniałam sobie jak Michalinka chciała ze mną ćwiczyć Chodakowską - prosiła i  prosiła aż w końcu i ja się zmotywowałam i ćwiczyła ze mną przez 45 minut! Po swojemu, bo po swojemu, ale była zmęczona i cała czerwona na buzi. Sama wołała mnie do ćwiczeń, teraz nawet nie mam ochoty, nie ma mi kto poprzeszkadzać...

Jeśli chodzi o sesje to geneza jej powstania jest krótka i tak samo spontaniczna jak postać Michalinki. Chciałam jej zrobić zdjęcie na dworze, ale że zapowiadało się na deszcz ubrałam jej seledynową, przeciwdeszczową kurtkę. W chwili wyjścia przypomniałam sobie o "Królu świni", który jest w takim samym kolorze, dodatkowo całkiem przypadkiem miała ciemno-żółte spodnie, takie jak korona króla. Zrobiłam kilka ujęć i poszłyśmy razem na spacer nad staw. Czułam się przy niej zupełnie tak, jakby to była odskocznia od jej codzienności i tego, że jest dzieckiem. Przyznam się, że na chwilę o tym zapomniałam kiedy siedziałyśmy razem na ławce i przypatrywałyśmy się jak kaczki wypływają na środek stawu. Wracając pomyślałam o innych ptakach i starałam sobie przypomnieć jakie ubranka mają kolory takie jak reszta ptaków. 
W kolekcji mamy: Zimka(niebieski), Dziubka(żółty), Czarnoduchego(czarny), Roko(czerwony), Króla świni i świnie w kasku, chyba bezimienna. Wszystkie nazwała sama -  trudno wytłumaczyć w jaki sposób dzieci są w stanie wyobrazić sobie coś nadzwyczajnego, nadać temu imię lub zaprzyjaźnić się z kawałkiem deski (to ja). Brakowało mi niebieskiej bluzki. Kombinowałam, aż w końcu dałam jej koszulę, którą miałam na sobie. Wyglądała w niej bajecznie! Jakby miała za chwilę namalować obraz kroplami deszczu...











W poszukiwaniu tajemniczego ogrodu...





BOOOOOOM!!






Najpiękniejszy uśmiech na świecie :)

 






Zostań...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz